Taniec

Wyobraź sobie, że wszystko to, czego dowiedziałeś się o życiu, ludziach, świecie jest jak nauka tańca. Nasi rodzice byli mistrzami w jakimś, konkretnym stylu. Jedni mistrzowsko tańczyli namiętne, intensywne tango; drudzy woleli dystyngowane, posuwiste kroki walca; jeszcze inni doskonali się całe życie w swojskiej, trochę pospolitej polce. Oczywiście swoim dzieciom, w najlepszej wierze, przekazali całą swą wiedzę o krokach – jak szybko, w którą stronę, kiedy zwalniać, kiedy przyspieszać, kiedy istnieje ryzyko potknięcia, jaki krok jest najtrudniejszy. Jako dzieci swych rodziców, staliście się mistrzami w tym samym tańcu, co oni. I tylko czasem, po raz kolejny ćwicząc niemiłosiernie szybkiego fokstrota – z lekką zazdrością – patrzyliście na tych, co potrafili wolno przemierzać świat krokami walca.

Zawodowcy ulegają kontuzjom, to pewne. Im więcej nadwyrężasz jakąś partię mięśni, tym bardziej prawdopodobne, że ulegnie ona zmęczeniu i odmówi posłuszeństwa. Jeśli całe życie pędzisz w rytmie charlestona, to prawdopodobnie złapiesz w końcu co najmniej zadyszkę, a być może dostaniesz zawału. Co więcej, skoro potrafimy tańczyć jakiś taniec, to do związku z nami zapraszamy z reguły osoby, które też go potrafią. I tańczymy wtedy jeszcze częściej i intensywniej, niż gdy byliśmy sami. Stąd u niektórych w pewnym momencie pojawia się ochota lub wręcz intensywna potrzeba, aby nauczyć się nowych kroków.

Terapia to współpraca, oparta na relacji, czyli właściwie taniec. Czy nauka nowego tańca jest prosta? Hmm, to zależy. Pewnie pamiętasz wiele tzw. "pierwszych tańców" pary młodej na weselu. I wiesz, że wygląda to różnie – czasem lepiej, czasem gorzej. Jedni jak zaczynają to się wstydzą; inni, jak im nie wychodzi, to się złoszczą;  jest też grupa, która po pierwszym upadku na parkiet, już nigdy nie wróci na kurs. Są też tacy, którzy bardzo by chcieli, ale nigdy nie spróbują, bo to przecież „nie dla nich”. Bywa, że w pewnym momencie mylą nam się kroki. Uczymy się tanga, ale wciąż i wciąż ruszamy się jak w dobrze znanym walcu. Co wtedy? Pewnie trzeba ćwiczyć więcej, aż w pewnym momencie będziemy już świadomie i z poczuciem kontroli decydować, który taniec w danym momencie chcemy tańczyć.

Tomasz Juńczyk
Autor: Tomasz Juńczyk

Inne artykuły tego autora: